Na przekór astronomom


 

NA PRZEKÓR ASTRONOMOM

reż. Magdalena Pogorzelska 

zdjęcia Mateusz Kawa 

 

Otóż: w jakiś sposób nie byłem ci wierny: istniał świat a to rozprasza. Ja budziłem się i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem, piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem koleją i pozowałem do zdjęć,rozproszyłem się, wybacz.

Otóż: w jakiś sposób nie byłam ci wierna, byłam zajęta w innych miejscach, w innych ludziach, prócz ciebie miałam pory roku, zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń do ogarnięcia.Dopiero teraz zostanę przy tobie, wybacz.

 

 

 

Szukałem cię zawsze, choć wiem, że nie znajdę,tęsknię do ciebie, choć wiem, że cię nie ma,idę za tobą, choć wiem, że nie zajdę do twojego domu, ścigam cię oczyma, choć wiem, ze cię nie ma. I oto teraz w tę noc księzycową cichą i jasną, kiedy rzucił tłumy, czuję twe ręcę gdzieś nad nad moją głową i pełen jestem o tobie zadumy.I z zimnym sercem wsród ludzi przechodzę, zaledwie patrząc i widząc, pół we śnie - ciebie jedynie czekam na mej drodze, i choć cię zawsze zawodzę boleśnie, szukam cię wszędzie, przeczuwam cię we śnie.

 

 

 

Nie wiem, kto jesteś - ledwo kilka razy widziałem ciebie - za każdym widzeniem pierś ma się dziwnym podnosi wzruszeniem, serce szalonym poczyna bić tętnem, a usta moje palą te wyrazy, które bym tylko w omdleniu namiętnym patrząc ci w oczy, wymówił westchnieniem. Rozkosz i boleść czuję, gdy cię widzę, i zdaję mi się, że cię nienawidzę - przeklnąłbym ciebie i oddał ci duszę. Tonąc w srebrzystym ócz twoich błękicie, pod stopy twoje rzuciłbym me życie, a razem żądzę uczuwam szaloną zabić cię jednym oczu moich błyskiem, bo wolałbym cię śmierci poślubioną widzieć niż z innym splecioną uściskiem.

 

 

 

obsada:

Sandra Staniszewska

Mateusz Mosiewicz

Bogusław Kaczmarczyk

Krzysztof Rysz

Maja Stankiewicz